Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

June 02 2017

1. Ground your attention on yourself. Be conscious at every moment of what you are thinking, sensing, feeling, desiring, and doing.
2. Always finish what you have begun.
3. Whatever you are doing, do it as well as possible.
4. Do not become attached to anything that can destroy you in the course of time.
5. Develop your generosity ‒ but secretly.
6. Treat everyone as if he or she was a close relative.
7. Organize what you have disorganized.
8. Learn to receive and give thanks for every gift.
9. Stop defining yourself.
10. Do not lie or steal, for you lie to yourself and steal from yourself.
11. Help your neighbor, but do not make him dependent.
12. Do not encourage others to imitate you.
13. Make work plans and accomplish them.
14. Do not take up too much space.
15. Make no useless movements or sounds.
16. If you lack faith, pretend to have it.
17. Do not allow yourself to be impressed by strong personalities.
18. Do not regard anyone or anything as your possession.
19. Share fairly.
20. Do not seduce.
21. Sleep and eat only as much as necessary.
22. Do not speak of your personal problems.
23. Do not express judgment or criticism when you are ignorant of most of the factors involved.
24. Do not establish useless friendships.
25. Do not follow fashions.
26. Do not sell yourself.
27. Respect contracts you have signed.
28. Be on time.
29. Never envy the luck or success of anyone.
30. Say no more than necessary.
31. Do not think of the profits your work will engender.
32. Never threaten anyone.
33. Keep your promises.
34. In any discussion, put yourself in the other person’s place.
35. Admit that someone else may be superior to you.
36. Do not eliminate, but transmute.
37. Conquer your fears, for each of them represents a camouflaged desire.
38. Help others to help themselves.
39. Conquer your aversions and come closer to those who inspire rejection in you.
40. Do not react to what others say about you, whether praise or blame.
41. Transform your pride into dignity.
42. Transform your anger into creativity.
43. Transform your greed into respect for beauty.
44. Transform your envy into admiration for the values of the other.
45. Transform your hate into charity.
46. Neither praise nor insult yourself.
47. Regard what does not belong to you as if it did belong to you.
48. Do not complain.
49. Develop your imagination.
50. Never give orders to gain the satisfaction of being obeyed.
51. Pay for services performed for you.
52. Do not proselytize your work or ideas.
53. Do not try to make others feel for you emotions such as pity, admiration, sympathy, or complicity.
54. Do not try to distinguish yourself by your appearance.
55. Never contradict; instead, be silent.
56. Do not contract debts; acquire and pay immediately.
57. If you offend someone, ask his or her pardon; if you have offended a person publicly, apologize publicly.
58. When you realize you have said something that is mistaken, do not persist in error through pride; instead, immediately retract it.
59. Never defend your old ideas simply because you are the one who expressed them.
60. Do not keep useless objects.
61. Do not adorn yourself with exotic ideas.
62. Do not have your photograph taken with famous people.
63. Justify yourself to no one, and keep your own counsel.
64. Never define yourself by what you possess.
65. Never speak of yourself without considering that you might change.
66. Accept that nothing belongs to you.
67. When someone asks your opinion about something or someone, speak only of his or her qualities.
68. When you become ill, regard your illness as your teacher, not as something to be hated.
69. Look directly, and do not hide yourself.
70. Do not forget your dead, but accord them a limited place and do not allow them to invade your life.
71. Wherever you live, always find a space that you devote to the sacred.
72. When you perform a service, make your effort inconspicuous.
73. If you decide to work to help others, do it with pleasure.
74. If you are hesitating between doing and not doing, take the risk of doing.
75. Do not try to be everything to your spouse; accept that there are things that you cannot give him or her but which others can.
76. When someone is speaking to an interested audience, do not contradict that person and steal his or her audience.
77. Live on money you have earned.
78. Never brag about amorous adventures.
79. Never glorify your weaknesses.
80. Never visit someone only to pass the time.
81. Obtain things in order to share them.
82. If you are meditating and a devil appears, make the devil meditate too.
— ‘The Key to Immortal Consciousness’: The 82 Commandments of Alejandro Jodorowsky
Reposted bySilentForestmarnujetuczastrismagiciansassistantIMSblackirismetalfairyHambreDelAlmakalbienAmerefou

July 05 2015

(...) Just a few weeks earlier, my cousin sent our family an article translated from Yiddish written over 50 years before by my grandfather’s brother. The translation was part of a project to commemorate the Jewish community in Kolno, the town in Poland where my great-grandfather, Rabbi Mordechi Zundel Margolith, lived. Unbeknownst to me, Rabbi Margolith was a Kabbalistic Rabbi who devoted his life to the war with the “Satra Achra” (Aramaic for “Other Side”), the war between dark and light forces, which he claimed wanted to divert him from the righteous path.

In this article my great uncle writes about his father’s teachings:

“When God created the world he created it with the option for man to choose between good and bad. The good is the choice to follow God’s ways and the bad is the option to create distance from God and go after all kinds of strange Earthly passions. Inside us we have our soul, which is our truest and purest manifestation. And it wants us to behave in line with it, to be with God and do good deeds.

“On the other side, God created bad forces outside the human being. Their goal is to force a person to behave in opposite to his true soul, to be bad. These forces are called ‘Satra Achra’, or the Other Side. It is the opposite of the Good side. These forces try to darken the world from God’s light. They consistently try to make a person choose between the good and bad and try to tempt him to choose the bad. It is important to note that a man has the power to choose the good. The bad forces are created so man can realize his inner powers. When we control the bad, we create happiness in the Upper worlds and the light will come to the lower worlds."

http://realitysandwich.com/151289/shamanic_truth_evil_spirits/

June 19 2015

Miałam iść na zakupy. W głowie miałam plan: Tiger, H&M, a potem jedzenie w knajpie. iPod włączony na full volume. Nie wiem czemu, włączyła się Marika, ale byłam zbyt leniwa, żeby zmienić kawałek. Przy spożywczaku stoi starsza pani z dwoma bukietami. Mały - z nasturcji, większy - z polnych kwiatów. W tym piwonie, które zawsze kojarzyły mi się z moją babcią. 
Pani spokrzała na mnie: 
- A stoję tak, może kto kupi... - uśmiechając się niepewnie, wyraźnie zawstydzona. Tak, jak by te kwiatki to było coś, czego trzeba się wstydzić.
- Ile kosztują? - spytałam, nie chcąc jej urazić. 
- Ojej, no nie wiem... Najmniej to chyba złotówkę. Najwięcej to chyba trzy złote. Wiesz córeczko, ja nie wiem, ile kosztują takie kwiatki. To z działki takie byle co. Trzy złote za te dwa razem może? Albo dwa? Dwa złote?

DWA ZŁOTE.

Mokrą szmatą w pysk. Witamy w prawdziwym świecie, pustaku. Myślisz, że masz gorszy dzień, że ci smutno, że nikt cię nie kocha, jesteś gruba, nie masz iPhone'a 6, ani buldożka francuskiego, a przecież byłabyś taką dobrą matką. Wieczorem wrócisz do dwupokojowego mieszkania na strzeżonym osiedlu i opowiesz komuś przez Skype'a, jak przez pół dnia odkopywałaś się z maili, potem zjadłaś burgera na lunch, ale sama musiałaś go sobie zrobić i w dodatku był mrożony. Potem napijesz się kilka łyków wina, które rano będziesz musiała wylać do zlewu, bo żywot zakończy w nim cała rodzina muszek-owocówek i położysz się spać w świeżo wymienionej pościeli z Zara Home. Wstaniesz rano, poćwiczysz jogę albo inny pilates, na YT obejrzysz nowy haul zakupowy na kanale laski, której nie znasz i w sumie gówno Cię obchodzi, co wklepuje w ryj, ale patrzysz, bo wydaje ci się, że yerba z internetowego sklepu ze zdrową żywnością jest wtedy mniej gorzka i pasuje do twojego chleba-tekturki, posmarowanego pastą z tuńczyka, przywiezionej z ostatniej wycieczki zagranicznej. Postoisz chwilę przed szafą, marszcząc brwi, wkurzając się, że nie masz się w co ubrać, bo wszystko jest na ciebie za duże, dlatego że mniej żresz i zapominasz, że jeszcze dwa lata temu, siedząc w samej bieliźnie, przypominałaś ludzika Michelin. Znowu za późno wyjdziesz z domu, więc zaklniesz szpetnie pod nosem, czekając na windę, na co obruszy się sąsiadka stojąca obok z psem, który ostatnio przestał trzymać mocz i leje między 2 a 3 piętrem. Wciskasz guzik kilka razy, myśląc, że to coś da. Drugą ręką starasz się rozplątać słuchawki. Przypadkowo wrzucasz klucze do głównej kieszeni w przepastnej torbie i po chwili orientujesz się, że przecież musisz sobie nimi jeszcze bramkę otworzyć, więc grzebiesz w tym syfie, macasz dno, które wciąż pamięta plażę w Sopocie i piach włazi ci pod wypielęgnowane paznokcie. Znajdujesz, otwierasz, wychodzisz do ludzi. Widzisz tramwaj i próbujesz dojrzeć numer, ale słońce świeci ci prosto w oczy. Biegniesz więc na wszelki wypadek i wsiadasz do tego ze skróconą trasą. Wściekasz się. Wysiadasz na kolejnym przystanku i łapiesz kolejny, jadący w dobrym kierunku. Jest miejsce siedzące. Dwa miejsca. Obok ciebie siada żulian, a jego torba w kratę muska twoją napiętą łydkę w nowych spodniach, kupionych na wyprzedaży w sieciówce. Docierasz do pracy, robisz sobie kawę, otwierasz maila i odpalasz fejsa. Scrollujesz przez kolejnych kilka godzin. Od stukania w klawiaturę drętwieje ci prawy nadgarstek, a w lewej dłoni łapie cię skurcz kciuka. Pośmiejesz się z suchych żartów koleżanek z pracy, wyślesz grafikom kilka poprawek od Klienta, przypalisz sobie croissanta na drugie śniadanie i zjesz z przesadnie drogim dżemem z wiśni, w którym więcej jest cukru niż owoców. Zrobisz jeszcze kilka ważnych rzeczy, bez których bieguny ziemskie zamienią się miejscami, a z instagrama znikną wszyscy twoi followersi. Wyjdziesz z zamiarem wydania milionów monet na szmaty szyte w Bangladeszu i kolejny zszywacz w kształcie żaby z wystawionym językiem. Spotykasz starszą panią z dwoma bukiecikami i przekrwionymi oczami, która wykręca z ciebie śrubki krótką wymianą zdań, bo przecież spieszysz się na zajęcia z tańca.

W portfelu miałam tylko dychę. Wręczam ją staruszce. Cofa chudą dłoń, którą wcześniej wyciągnęła w moim kierunku i zaczyna tłumaczyć, że to za dużo i że ona nie chce, bo będzie miała wyrzuty sumienia. W końcu udaje mi się ją przekonać. Łamiącym się głosem dziękuje mi, oczy zachodzą jej łzami, pyta o moje imię. Obiecuje, że będzie się za mnie modlić do końca życia, nawet jeśli niewiele jej go zostało.

Rozryczałam się kilka kroków dalej.

— Edie Maciejewska (Mieszkanka Warszawy) https://www.facebook.com/edie.maciejewska/posts/10205965710129216
Tags: tl;ra

May 16 2015

..."Let us try to imagine a universe, a realm of experience or a field of consciousness, lacking any extreme which could be called pain or the horrors. Although a fortunate person may pass days, months, and years in most pleasant and comfortable circumstances, there is always an apprehension, a thought in the back of the mind, that pain in some form is at least possible. It lurks around the corner, and he knows that he is fortunate because, all about him, there are those who suffer. All experience, all awareness, seems to be of varied spectra of vibrations so ordered that their extremes, like yin and yang, must in some way go together. If we cut a bar magnet in halves, so as to take off its north pole, we find only that each half has now north and south poles as before. Thus a universe without the polarity of pleasure and pain would be difficult indeed to imagine. In many societies we have gone a long way towards getting rid of such monstrosities as legal torture and, by medical means, of the pains of disease and surgery. Yet new dreads seem to take their place, and there is always the specter of death in the background.

If, then, we go deep into the very nature of feeling, we begin to see that we do not, and even cannot, want a universe without this polarity. In other words, so long as we desire the experience called pleasure we imply, and so generate, its opposite. Therefore Buddhists and Taoists alike speak of the sage as one who has no desires, though the latter also speak of him as one whose 'joy and anger occur as naturally as the four seasons,' and here may lie a clue to the problem. For is it even possible not to desire? Trying to get rid of desire is, surely, desiring not to desire. Any project to suppress desire would obviously be contrary to the spirit of wu-wei, and implies that 'I' am some separate potency which can either subdue desire or be subdued by it. Wu-wei is to roll with experiences and feelings as they come and go, like a ball in a mountain stream, though actually there is no ball apart from the convolutions and wiggles of the stream itself. This is called 'flowing with the moment,' though it can happen only when it is clear that there is nothing else to do, since there is no experience which is not now. This now-streaming (nuncfluens) is the Tao itself, and when this is clear innumerable problems vanish. For so long as there is the notion of ourselves as something different from the Tao, all kinds of tensions build up as between 'me' on the one hand, and 'experiences' on the other. No action, no force (wei) will get rid of this tension arising from the duality of the knower and the known, just as one cannot blow away the night. Light or intuitive understanding, alone will dissipate the darkness. As with the ball in the stream, there is no resistance to the up when now going up, and no resistance to the down when now going down. To resist is to get seasick."
— ~Alan Watts, Tao: The Watercourse Way...

April 13 2015

Cztery kroki do wolności

[1.]  Pierwszą rzeczą, jaką powinieneś zrobić, to ujawnienie negatywnych uczuć, których istnienia nawet sobie nie uświadamiasz . Wielu ludzi żywi takie nie uświadamiane negatywne uczucia. Wielu jest przygnębionych, nie zdając sobie sprawy z własnego przygnębienia. Dopiero, kiedy zetkną się z radością, uzmysławiają sobie, jak bardzo byli przygnębieni. Nie można walczyć z nowotworem, jeśli nie został wykryty. Nie wytropisz szkodnika na farmie, jeśli nie będziesz wiedział o jego istnieniu. Po pierwsze zatem,  musisz uświadomić sobie samo istnienie owych negatywnych uczuć . Pytasz, jakie to są uczucia? Na przykład jesteś posępny. Posępny i w złym nastroju. Nienawidzisz siebie lub masz poczucie winy. Uważasz, że życie jest bez sensu, czujesz się urażony, nerwowy, spięty.  Wejdź najpierw w kontakt z tymi uczuciami .

[2.]  Po drugie, musisz zaakceptować fakt, że uczucia te istnieją w tobie, a nie na zewnątrz ciebie.  Wydaje się to czymś banalnie oczywistym. Ale czy jest tak na pewno? Wierzcie mi, że nie. Ludzie mają doktoraty z filozofii, są rektorami uniwersytetów, ale często nie są w stanie tego pojąć. W szkołach nie uczono ich, jak żyć; uczono wszystkiego innego, ale nie tego.

Negatywne uczucia istnieją w tobie, nie w otaczającej cię rzeczywistości. Nie trudź się, by ją zmieniać. To przecież szaleństwo! Nie próbuj zmieniać innych. Marnujesz czas i energię. Nie próbuj zmieniać współmałżonka, szefa, przyjaciela, wroga i wszystkich pozostałych. Nie musisz zmieniać niczego. Negatywne uczucia są w tobie. Nikt na świecie nie jest w stanie cię uszczęśliwić. Nic na świecie nie jest w stanie zranić cię lub skaleczyć. Nie ma takiego zdarzenia, takich warunków, sytuacji czy osoby. Nikt ci tego nie powiedział? Mówili wręcz coś odwrotnego. Teraz wiesz, dlaczego tkwisz w tym chaosie. Teraz możesz zrozumieć, dlaczego pogrążony jesteś we śnie. Nigdy ci tego nie powiedziano. Ale jest to przecież samo przez się zrozumiałe.

Przypuśćmy, że deszcz przerwał ci miłą wycieczkę. Kto fakt ten przeżywa negatywnie? Deszcz czy ty? Co jest przyczyną tego negatywnego uczucia? Deszcz czy twoje nastawienia?
Kiedy uderzasz się kolanem w stół, stół ma się dobrze. Zajęty jest realizowaniem tego, do czego został powołany – do bycia stołem. Ból jest w twoim kolanie, nie w stole. Mistycy wciąż próbują nam przekazywać, że rzeczywistość, która nas otacza, jest najzupełniej w porządku. Problemy tkwią nie w tej rzeczywistości, znajdują się one wyłącznie w ludzkich umysłach. Sama rzeczywistość jest pozbawiona problemów. W czym miałby znajdować się problem? Nie ma żadnego problemu. Ty jesteś tym problemem. To ty stworzyłeś problemy. Utożsamiłeś „ja” z „mnie” i to właśnie jest ten problem. Uczucie to jest w tobie, nie w rzeczywistości.

[3.]    Po trzecie, nie identyfikuj się z tym uczuciem.    Nie ma ono nic wspólnego z „ja”. Nie określaj istoty swego „ja” w kategoriach tego uczucia. Nie mów: „Jestem przygnębiony”. Jeśli byś powiedział: „To jest przygnębienie”, byłbyś bliższy prawdy. 

Gdy powiesz: „Depresja jest we mnie”, to postępujesz właściwie tak, jak gdy stwierdzasz: „Posępność jest we mnie”.
Ale niemądrze czynisz, gdy powiadasz: „Jestem posępny”, gdyż definiujesz siebie w kategoriach uczucia. Jest to twoje złudzenie, błąd. Jest w tobie – akurat teraz – przygnębienie, rozgoryczenie, ale zostaw je w spokoju, niech sobie będą. Na pewno miną. Wszystko mija, wszystko. Twoje depresje i wzloty nie mają nic wspólnego z twoim szczęściem. Są punktami na drodze zataczanej przez wahadło twego losu. Jeśli szukasz silnych wrażeń i dreszczu emocji, przygotuj się na depresję. Czy pragniesz zażyć swego narkotyku? Przygotuj się więc, że po jego zażyciu będziesz miał kaca. Ruch wahadła w jedną stronę nieuchronnie pociąga za sobą ruch w przeciwną.
Zjawisko to nie ma nic wspólnego z „ja”, nie ma nic wspólnego ze szczęściem. Odnosi się to do „mnie”.
Psychologowie mówią nam, jak ważne jest poczucie przynależności. Gadanie! Dlaczego miałbyś chcieć przynależeć do kogokolwiek? To już nie ma teraz znaczenia.

Jeden z moich przyjaciół opowiadał mi, że istnieje taki afrykański szczep, w którym kara śmierci polega na ostracyzmie społecznym. Jeśli wyrzucą cię z Nowego Jorku lub z jakiegokolwiek miejsca twego zamieszkania, nie umrzesz. Jak to się dzieje, że ci Afrykanie umierają? Ponieważ uczestniczą w zbiorowej głupocie ludzkości. Sądzą, że nie należąc nigdzie, nie będą w stanie żyć. Podobnie mniema większość ludzi. Są przekonani, że muszą gdzieś należeć. Ale ty nie musisz przynależeć do nikogo ani do niczego, do żadnej grupy. Nie musisz być nawet zakochany. Kto ci wmówił, że musisz być zakochany?

To, czego potrzebujesz, to wolność. To, czego potrzebujesz, to kochać. I taka jest twa natura. A z tego, co mi mówisz, wynika, że chcesz być pożądany. Chcesz być oklaskiwany, atrakcyjny, chcesz, by stadko małych małpek za tobą się uganiało. Marnujesz swoje życie. Obudź się. Nie potrzebujesz tego.Możesz trwać w błogim szczęściu i bez tych atrakcji.

Społeczeństwo nie będzie uszczęśliwione tym, co mówię, ponieważ – jeśli to zrozumiesz i otworzysz oczy – staniesz się dla niego zagrożeniem. Jak to możliwe, by kontrolować osobę taką, jak ty? Nikogo nie potrzebuje, nie boi się krytyki, nie dba o to, co o niej myślą i co o niej mówią. Przecięła te wszystkie sznureczki, za pomocą których nią sterowano. Nie jest już kukiełką. To niesie zagrożenie. Takiej osoby najlepiej się pozbyć. Mówi prawdę. Stała się nieustraszona. Przestała być ludzka. – Właśnie ludzka! Proszę, cóż za paradoks: w końcu przecież stała się istotą ludzką! Wydarła się ze swego zniewolenia, wydobyła się z wiezienia.

Nic nie usprawiedliwia negatywnych uczuć. Nie ma na świecie takiej sytuacji, która usprawiedliwiałaby ich podtrzymywanie. Wszyscy mistycy zdarli sobie gardła, by to nam powiedzieć. Ale nikt ich nie słucha. Uczucia negatywne są w tobie. W Bhagawad-Gicie, świętej księdze hinduizmu, Pan Kriszna mówi do Arjuny: „Rzuć się w wir bitwy, ale serce twe niech trwa wśród kwiecia lotosu, u stóp Pana”. Cudowna sentencja. Aby osiągnąć szczęście, nie musisz robić nic. Mistrz Eckhart powiedział bardzo pięknie: „Boga nie osiąga się w procesie dodawania duszy czegokolwiek, ale przez odejmowanie”. Aby być wolnym niczego nie rób, ale coś odrzucaj. Wówczas będziesz wolny.

[4.]   Po czwarte: Jak zmieniać wszystko? Jak zmieniać siebie?

Musisz wiele rzeczy zrozumieć, a właściwie jedną rzecz, którą można wyrazić na wiele sposobów.

Wyobraźcie sobie pacjenta, który idzie do lekarza i mówi mu, na co cierpi. Doktor odpowiada:

– Rozumiem pańskie symptomy. Wie pan, co zrobię? Zapiszę lekarstwo dla pana sąsiada.

Pacjent odpowiada:

– Dziękuje, bardzo dziękuje. To bardzo poprawi moje samopoczucie.

Idiotyczne to, prawda? Ale właśnie tak czynimy. Osoba pogrążona we śnie sądzi, że poczuje się lepiej, jeśli zmieni się ktoś inny. Cierpisz, bo śpisz, ale myślisz sobie: „Jakże piękne byłoby życie, gdyby ktoś inny się zmienił. Jakże piękne byłoby życie, gdyby zmienił się mój sąsiad, żona, szef”.

Zawsze chcemy, by dla naszego dobrego samopoczucia zmienił się ktoś inny. Ale czy nigdy nie pomyśleliście, co by się stało, gdyby rzeczywiście twój mąż, twoja żona się zmienili? Byłbyś równie bezradny jak przedtem, równie nie przebudzony jak dotąd. Ty jesteś tym, który ma się zmieniać, który musi zażyć lekarstwa. Twierdzisz: „Czuję się dobrze, bo świat jest w porządku.” Błąd! Świat jest w porządku, ponieważ ja czuję się dobrze. Tak twierdzą wszyscy mistycy.

—————————————————————-
Przećwicz to tysiąckrotnie:

a) zidentyfikuj swe negatywne uczucia;
b) zaakceptuj, że są one w tobie, a nie na zewnątrz, w świecie;
c) nie traktuj ich jako integralnej części „ja”, są one bowiem czymś przejściowym;
d) zrozum, że kiedy ty się zmienisz, zmieni się wszystko.

-- A. de Mello „Przebudzenie”

 

Reposted bypuciatakamykowataSurvivedGirlSilentForestkrzysio-yosponteelephantgunstrangespectersyouarenotyoursoupbluejanedonotsendrequestposzukiwaszliliahappilyneverafterMagnolia11havingdreamspastelinaeterniaidosk8kattbanshesundaydeath-is-my-friendjestnamdzisiajsmutnopragnieniaverfolgertiritakaygatsbyyouarenotyoursoup

March 18 2015

Byłeś w drodze do domu kiedy umarłeś. Był to wypadek samochodowy. Nic szczególnie ciekawego, ale mimo wszystko śmiertelny. Zostawiłeś po sobie żonę oraz dwójkę dzieci. Śmierć była szybka i bezbolesna. Próbowano cię uratować lecz nadaremnie. Wierz mi, dla ciebie lepiej. Twoje ciało zostało kompletnie roztrzaskane. Wtedy spotkałeś mnie.

“Co… co się stało?” zapytałeś. “Gdzie jestem?”
“Umarłeś” powiedziałem rzeczowo. Nie ma sensu owijać w bawełne.
“Pamiętam… Ciężarówka wpadła w poślizg…”
“Tak” powiedziałem.
 “Ja… Umarłem?”
“Tak. Nie przejmuj się. Wszyscy umierają” powiedziałem.
Rozejrzałeś się. Ujrzałeś nicość. Tylko ty i ja. “Co to za miejsce?” zapytałeś „Czy to zaświaty?”
“Mniej więcej” powiedziałem.
“Jesteś bogiem?” zapytałem.
“Tak” odpowiedziałem. “Jestem Bogiem.”
“Moje dzieci... Moja żona...” powiedziałeś...
“Co z nimi?” “Co się z nimi stanie?” “To mi się podoba”
- powiedziałem. “Dopiero co umarłeś, a twoje myśli pobiegły w stronę rodziny. Dobra rzecz.”

Spojrzałeś na mnie zafascynowany. Dla ciebie nie wyglądałem na Boga. Wyglądałem jak zwykły człowiek. Może jakiś mglisty autorytet. Bardziej nauczyciel niż wszechmogący.

“Nie martw się” powiedziałem. “Dadzą sobie radę. Dzieci zapamiętają cię jako idealnego pod każdym względem. Nie miały czasu żeby zrodzić do ciebie pogardę. Żona na zewnątrz będzie płakać, ale w duszy będzie czuła ulgę. Szczerze mówiąc wasze małżeństwo było w rozsypce. Jeżeli cię to pocieszy to wiedz, że będzie się czuła winna z powodu swej ulgi.”
“Aha” powiedziałeś. “Więc co teraz? Pójdę do nieba, do piekła, czy co?”
“Ani jedno ani drugie” powiedziałem. “Odrodzisz się.”
“A” powiedziałeś. “Więc Hindusi mieli rację...”
“Wszystkie religie mają w pewnym sensie rację” powiedziałem. “Chodź ze mną.”
Podążyłeś za mną w nicość.

“Gdzie idziemy?”
“Nigdzie” powiedziałem. “Lubię chodzić podczas rozmowy”
“Po co więc?” zapytałeś. “Kiedy się odrodzę będę tylko niezapisaną tablicą, tak? Dzieckiem. Wszystkie doświadczenia i wszystko co osiągnąłem w tym życiu nie będzie miało znaczenia.”
“Nieprawda!” powiedziałem. “Masz w sobie całą wiedzę i doświadczenie wszystkich swoich poprzednich żyć. Po prostu ich w tej chwili nie pamiętasz.”
Zatrzymałem się i złapałem cię za ramiona.
“Twoja dusza jest o wiele wspanialsza, piękniejsza i większa niż mógł byś sobie wyobrazić. Ludzki umysł może pomieścić jedynie małą cząstkę tego czym jesteś. To tak jak wetknięcie palca do szklanki wody by sprawdzić czy jest zimna czy gorąca. Wkładasz małą cząstkę siebie w naczynie, a kiedy ją wyjmujesz zdobywasz całe zdobyte przez nią doświadczenie.
“Byłeś człowiekiem przez ostatnie 48 lat więc jeszcze nie zdążyłeś się rozciągnąć i nie poczułeś swojej olbrzymiej świadomości. Jeżeli rozmawiali byśmy wystarczająco długo, wszystko byś sobie przypomniał. Nie ma jednak sensu robienie tego pomiędzy wszystkimi życiami.”
“Ile w takim razie razy już się odradzałem?”
“Wiele. Bardzo wiele. I to w bardzo wiele różnych żyć” powiedziałem. “Tym razem będziesz chińską wieśniaczką w 540 roku po Chrystusie.”
“Że co?” wyjąkałeś. “Wysyłasz mnie do przeszłości?”
“Teoretycznie. Czas w sposób jaki go rozumiesz istnieje wyłącznie w twoim wszechświecie. Z miejsca z którego ja pochodzę sprawy wyglądają trochę inaczej.”
“Z miejsca z którego ty pochodzisz?” zapytałeś.
“Pewnie” wyjaśniłem. “Skądś pochodzę. Skądinąd. I są inni do mnie podobni. Wiem, że chciał byś wiedzieć jak tam jest, ale szczerze mówiąc nie zrozumiał byś.”
“Aha” powiedziałeś lekko zawiedziony. “Ale czekaj. Jeżeli odradzam się w innych miejscach w czasie to mogłem kiedyś spotkać sam siebie.”
“Pewnie. Dzieje się tak cały czas. Obydwa życia świadome są jedynie samych siebie więc nawet nie wiesz, że to się dzieje.”
“Po co to wszystko?”
“Naprawdę?” zapytałem. “Naprawdę? Pytasz mnie o sens życia? Czy to nie trochę banalne?”
“To bardzo sensowne pytanie” nalegałeś.
Spojrzałem ci w oczy.
“Sensem życia, powodem dla którego stworzyłem cały ten wszechświat jest umożliwienie ci dorośnięcia.”
“Mówisz o ludzkości? Chcesz żebyśmy dorośli?”
“Nie. Tylko ty. To dla ciebie stworzyłem ten świat. Z każdym życiem rośniesz, dojrzewasz i stajesz się mądrzejszy.”
“Tylko ja? A co z resztą?”
“Nie ma nikogo innego” powiedziałem. “W tym wszechświecie jesteśmy tylko ty i ja.”
Wlepiłeś we mnie puste spojrzenie. “A wszyscy ludzie na Ziemi...”
“Wszyscy to ty. Twoje różne wcielenia.”
“Czekaj. Jestem każdym!?”
“Zaczynasz rozumieć.” powiedziałem gratulując ci klepnięciem po plecach.
“Jestem każdym kto kiedykolwiek żył?”
“...lub będzie żył, tak.”
“Jestem Abrahamem Lincolnem?”
“I Johnem Wilkesem Boothem” dodałem.
“Jestem Hitlerem?” powiedziałeś wzburzony.
“I milionami, które uśmiercił.”
“Jezusem?”
“I każdym kto za nim podążał.”
Zamilkłeś.
“Za każdym razem kiedy kogoś krzywdziłeś” -powiedziałem - “Krzywdziłeś sam siebie. Każdą miłą rzecz robiłeś również sam sobie. Każdy szczęśliwy i smutny moment jaki każdy z ludzi doświadczył lub doświadczy, był lub będzie doświadczony przez ciebie.”
Zastanowiłeś się dłuższą chwilę.
“Dlaczego?” zapytałeś. “Po co to wszystko?”
“Ponieważ kiedyś staniesz taki jak ja. Tym właśnie jesteś. Jednym z mojego gatunku. Jesteś moim synem.”
“Łał!” powiedziałeś z niedowierzaniem “Mówisz, że jestem bogiem?”
“Nie. Jeszcze nie. Jesteś płodem. Ciągle rośniesz. Gdy przeżyjesz wszystkie ludzkie życia wszech czasów urośniesz wystarczająco by się narodzić.”
“Więc cały wszechświat” powiedziałeś.
“To tylko…”
...jajo” - odpowiedziałem. 
“Nadszedł czas byś rozpoczął swoje kolejne życie.” I posłałem cię w drogę.
— The Egg / By: Andy Weir / Translation: Piotr Brzeski
Reposted byhappilyneverafterMagnolia11
8973 34a5
An egg. (too long, read anyway)

The Egg

By: Andy Weir

Reposted byspiritualraindancerzembatablackiriskattpiszczelcirdanhesiamelaSirenensangpsyentisttullaMonk42000DiviusmiszielonyHalobeatz

January 23 2015

Z połączenia starożytnej mądrości i nowszych badań naukowych, mówi Deepak Chopra, pochodzi 10 kluczy do szczęścia:

Klucz Nr 1.
Twoje ciało posiada mądrość, i ta mądrość wyraża się poprzez sygnały komfortu i dyskomfortu. Słuchaj mądrości swojego ciała. Kiedy wybierasz sposób swojego zachowania zapytaj swoje ciało: "w jakim kierunku mam iść?" Jeśli Twoje ciało wysyła sygnał o niebezpieczeństwie fizycznym lub emocjonalnym, uważaj i bądź ostrożny. Jeśli Twoje ciało wysyła sygnał komfortu i entuzjazmu, kontynuuj bez lęku.

Klucz Nr 2.
Żyj w teraźniejszości, bo to jest jedyny moment jaki masz. Utrzymuj swoją uwagę na tym, co jest tu i teraz; szukaj pasji i spełnienia w każdym momencie. Zaakceptuj w swoim życiu wszystko co przychodzi do Ciebie; jednakowo i dobro i zło, ucz się z tego, wyciągaj wnioski i pozwól temu odejść. Zawsze wszytko jest takie jakie być powinno. Odzwierciedlają to prawa natury, które są nieskończonością a które doprowadziły Cię do świadomości, którą posiadasz i do Twoich fizycznych reakcji. Ta chwila jest taka jaka jest, bo Wszechświat jest taki jaki jest. Nie walcz z nieskończonością Wszechświata; a bądź z nim w harmonii.

Klucz Nr 3.
Znajdź czas, aby być cicho sam ze sobą, medytuj, aby wyciszyć swój wewnętrzny dialog. W chwilach ciszy, uświadom sobie, że łączysz się ze źródłem swojej świadomości. Zwracaj uwagę na życie wewnętrzne, tak abyś mógł kierować się swoją intuicją, a nie zewnętrznie narzuconymi Ci interpretacjami tego, co jest lub nie jest dobre dla Ciebie.

Klucz Nr 4. 
Porzuć swoją potrzebę bycia akceptowanym przez innych. Ty sam jesteś sędzią poczucia swojej własnej wartości, a Twoim celem jest poznać swoją nieograniczoną wartość w sobie, niezależnie od tego co inni myślą o Tobie. Istnieje nieprawdopodobna wolność w tym odkryciu.

Klucz Nr 5. 
Kiedy znajdziesz się w sytuacji gdzie reagujesz złością lub oporem wobec jakiejkolwiek osoby lub okoliczności, uświadom sobie, że walczysz tylko sam ze sobą. Stawianie oporu jest jedynie reakcją naszych systemów obronnych na wspomnienie cierpienia z przeszłości. Kiedy zrezygnujesz z tej złości i oporu wtedy nastąpi proces uzdrawiania siebie i początek współpracy z nurtem Wszechświata.

Klucz Nr 6. 
Wiedz, że świat "tam" odzwierciedla rzeczywistość "tutaj." Ty najmocniej reagujesz na tych ludzi, którzy wywołują w Tobie reakcje miłości lub nienawiści, a które są odzwierciedleniem Twego wewnętrznego świata. Nienawidzisz w sobie najbardziej tego, czemu najbardziej w sobie zaprzeczasz. Co Ty kochasz w tym życiu najbardziej jest tym, czego najbardziej pragniesz dla siebie. Użyj zwierciadła Twoich związków jako siły przewodniej na drodze Twojej ewolucji. Twoim celem tutaj jest poznanie siebie. Kiedy to osiągniesz, wtedy to co pragniesz najbardziej pojawi się w Twoim życiu, a to czego najbardziej nie chcesz zniknie z Twojego życia.

Klucz Nr 7. 
Zrzuć z siebie ciężar osądu - a wtedy poczujesz się znacznie lżejszy. Osąd narzuca opiniowanie prawości i błądzenia w sytuacjach w jakich się znajdujemy. Wszystko może być zrozumiałe i wybaczone, ale kiedy Ty osądzasz, odcinasz się wtedy od procesu zrozumienia i odcinasz się od procesu poznawania miłości. Oceniając innych, odzwierciedlamy brak swojej własnej samoakceptacji, (niskie poczucie wartości). Pamiętaj, że każda osoba, której wybaczysz podnosi Twoje własne poczucie wartości i miłości do siebie samego.

Klucz Nr 8. 
Nie zanieczyszczaj swojego ciała toksynami, w postaci żywności, alkoholu czy toksycznych emocji. Twoje ciało jest czymś więcej niż systemem podtrzymywania życia. Jest ono wehikułem, który niesie Ciebie na drodze Twojej ewolucji. Zdrowie każdej komórki bezpośrednio przyczynia się do stanu Twojego zdrowia i samopoczucia, ponieważ każda komórka jest punktem świadomości wewnątrz Twojego pola świadomości, które jest Tobą.

Klucz Nr 9 
Wymień zachowania motywowane strachem na zachowania które motywowane są miłością. Strach jest rezultatem pamięci, który należy do przeszłości. Pamiętając, co zraniło nas w przeszłości, kierujemy tam naszą energię aby upewnić się, że stary ból ponownie nie dojdzie do głosu. Ale próba przełamania przeszłości w teraźniejszość nigdy nie usunie zagrożenia bycia ponownie zranionym. To może nastąpić tylko wtedy, gdy znajdziesz bezpieczeństwo wewnątrz własnego istnienia, którym jest miłość. Motywowany prawdą w sobie, możesz się zmierzyć z każdym zagrożeniem, ponieważ Twoja wewnętrzna siła jest odporna na strach.

Klucz Nr 10. 
Zrozum, że świat fizyczny jest tylko odbiciem głębszej inteligencji. Inteligencja jest niewidocznym kreatorem całej materii i energii, a ponieważ część tej inteligencji mieszka w Tobie, Ty możesz ją udostępnić poprzez Moc Kosmosu. Ponieważ Ty jesteś nierozerwalnie połączony ze wszystkim, nie możesz sobie pozwolić na zanieczyszczanie powietrza i wody tej planety. Ale na głębszym poziomie świadomości, Ty nie możesz sobie pozwolić, aby żyć z toksycznym umysłem, ponieważ każda myśl ma wpływ na całą Twoją inteligencję. Życie w równowadze i czystości jest najwyższym Twoim dobrem i dobrem Ziemi.
— Deepak Chopra
Reposted bypliszkaSilentForestsoulwaxmanson1205maryjanejanisbezimiennaosobalullabyepidemicsatori

November 20 2014

Reposted byhoseannareactivitypartyPazVersasawik

September 23 2014

Tags: art klucze tl;ra
Reposted byDeborahCurtiskasessitacukierekgingergluehoseanna

April 16 2014

March 02 2014

Tags: war tl;ra

January 12 2014

In the beginning there was nothing, and then there was the word.
Word is sound/tone/frequency/vibration. 

Imagine being Supreme being, within which, the seed for all universes existed as thoughts and feelings, internalized without necessity to physically manifest. 

You do not exist, nor do you need to, because with the power of your awareness, you are able to experience an infinite number of possibilities. Creating an infinite number of realities within yourself, and playing them out for eternities. There is no space, so there is no time. There is no other, so there is no self. Only being. 

From this beingness, came everything.
Many of you know of the "Big Bang Theory" as coined by your physicists.
It is a basic idea that since the universe is provably continuing to expand and expand into infinite space, we could trace backwards through "time" to a time when all of the particles in the universe were condensed together, with no space in between them. Physicists on our planet have determined that this point of matter was likely the size of a pea, which makes sense to a degree, considering that even the atoms that make up this universe are 99.999% empty space. The field of energy that causes them to appear solid is attributed to the vibration or frequency (or resonance) of the object, which seems to be emanating from its core. 

We will expand on these ideas more in "the" future, such as that there is really only one particle in existence, and that it is moving so infinitely fast, that we are able to observe it in more than one place at a "time", but for now this is ample foundational understanding to question the source of energy which caused the initial explosion of that pea sized "seed". If the entire oak tree is contained within an acorn (and it is), than surely it is possible that the universe is growing because it is an organism as well. In this universe, we observe that in order for something to expand, something else must contract. This is the nature of duality, which we have "played out" in a variety of ways in our society, but it fundamentally comes back to the origins of existence itself, and raises the question in the collective human mind (since we do not yet remember the answers) is it all a big accident of probability in the favor of some random floating orb of consciousness, or was the conception of this organism somehow consciously intended for a specific purpose?

Imagine that you are supreme being, you are capable of experiencing an infinite number of realities simply by becoming aware of the possibility. Geometry, Chemistry, Physics, Biology, Mathematics, and the like seem to spring from the mind of God, as they are intrinsically bound to the nature of the universe itself, but why? If you already contain all of these possibilities within your self, why go through with creating them?

Creativity is exciting, but whats the point in having so much fun if you are completely alone (all-one)? It's like having the whole planet to yourself with no one else to share it with for eternity. I could definitely spend a few eternities like that, but at whatever point, I would REALize that it would be great to have another myself to share it with. But what would be the point if it was exactly like me in every single way? Our reactions and observations would be exactly the same, and it would be no different than being alone. So then came the necessity for individuality, or as I like to call it "in divine duality", where the other self is actually different in the sense that it is experiencing this pea sized seed of creation from another perspective. Well, the thing is, supreme being was also the source of consciousness for this "other" self, so it was experiencing "its" (or his) reality through him simultaneously with its own awareness. We will call this being "Lucipher".

Supreme being was getting its first glimpses of itself in the mirror at this point, which was a completely NEW experience, and quite exciting. Although the idea had been explored into infinite depths, it was nothing like the actual experience of interacting with the self. So, we have the I and the I, which make 2, the perspective between the ONE and the ALL, creates the IS. This is the holy trinity. Do you see where are going here? PHI, the 5, which represents infinite division of itself. (1, 1, 2, 3, 5, 8, 13, etc.) and so on, but key to innerstanding is that ALL are ONE, and that ALL that IS are within the ONE, the moment is shared, all energy is shared, all experiences are expressions of the ONE and exist for the purpose of the experience. 

When an experience has served its purpose to the self, it ceases to be. 
That being said, the human experience has been one of the most challenging experiences that had been created in the history of this universe. We will expand on this more later, but in essence, it is because there is a stagnation that occurs in the evolution of a species when it is able to sustain itself in perfect balance for extended periods of "time" (such as 1 million years) without the need to change. Several different races that are genetically connected to us reached this stage in their evolution, some had reached it through means of over-consumption and domination (service to self), while others had reached it through symbiotic harmony (service to others). But if the above equation has shown us nothing, it has revealed that service to self IS service to others, but that the will of consciousness is to know itself more deeply, which implies integration. And here we are, containers for souls who not only "have been" but also ARE experiencing said realities of evolutionary challenges, and this experience was designed for them to have the ability to evolve and integrate, similar to the creation of Lucipher as the first being, the conductor of the divine symphony of celestial bodies, Supreme Being's "man on the outside" if you will. 

There are an infinite number of beings exploring this seed as it grows and expands, but none of them are evil or even bad. They all radiate divine source energy from their core, and only exist by virtue of the intention of self to know itself through experience and diversity. When you are infinite consciousness, experiencing infinite eternities, what is a moment of pain and suffering? Perspective.

We have come so far in our understanding without the knowledge of where it is that we came from. This is because that knowledge would have intervened with our evolutionary process, and it was known that we would remember it when were ready to step in to our role as intergalactic ambassadors of peace in a newly upgraded universe that is now ready to celebrate this great remembering in ways that are beyond our imagination, but can still be felt drawing nearer as we continue to let go of our own individual attachments to suffering and separation and begin to take flight into this new realm of partnership and peace, in honor of all that has transpired and transpiraled
for us to be here in this now. Give thanks. Wholeness and Balance to ALL.

February 18 2013

Dialogue on Self-Enquiry

The following conversation comes from the diary of a devotee called Sri Yalamanchili who met Bhagavan in 1928 and had a discussion with him on self-enquiry. It was published in Arunachala Ramana in February 1982:

Question: How to realize the Atman?
Bhagavan: Whose Atman?
Question: Mine.
Bhagavan: Then you yourself have to do it.
Question: I am unable to do and know it.
Bhagavan: To whom is it not known?
Question: To myself.
Bhagavan: Try to know who is that ‘myself’.
Question: That is what you have to tell.

Bhagavan: [Smiling] It seems you have come here to test me. Will it really benefit you if I tell you what you are? Will you be satisfied if I just tell you? Ask yourself ‘Who am I?’ After questioning you will get the answer within yourself, and that will satisfy you.

Question: I have been doing sadhana for a long time but in vain.
Bhagavan: You will have to search for ‘I’ [aham]. Then, the apparent ‘I’ will vanish.
Question: Please give me the details of the process.
Bhagavan: Mind is, in reality, a bundle of thoughts. And every thought springs from the ‘I’. So, it is the first thought. Instead of dwelling on the secondary thoughts, the seeker has to concentrate on the primary thought, which is this ‘I’.
Question: What is the difference between a thought and the ‘I’?

Bhagavan: Thoughts are not independent. They have a standing only when they are associated with the ‘I’. But the ‘I’ can stand by itself. Actually, this ‘I’ is also not independent. In its turn it is supported by the Atman.
Again and again it rises from the Self and sinks there. It subsides in deep sleep and it comes out again in waking. We have to find out the place of its birth with an introverted vision.

Question: I have been questioning in this way but getting no answer.
Bhagavan: If you ask this question with zeal and proceed inward, the false ‘I’ disappears and the real ‘I’ emerges.

Question: What is the real ‘I’?
Bhagavan: This is what we call ‘soul’ or ‘God’.

Question: When I start the enquiry numerous thoughts come in the way and obstruct me. When I eliminate one, another appears in its place. It seems there is no end.
Bhagavan: I am not telling you to grapple with the thoughts. There will be no end if you do it that way. Here lies the secret: there is the ‘I’, the source of all thoughts, and we have to catch it and see from where it arises. This is absolutely necessary. As a dog traces his master by following the track of his smell, you have to follow the inner development of the ‘I’ to reach its source, which is the [true] soul.

Question: From this I understand that one can reach the source by one’s own effort.
Bhagavan: It is by the grace of God that you come to desire to know yourself. This desire to know yourself is itself a clear sign of the Atman’s grace. So, there is grace already working as the source of your effort. Grace is not an external quality of the Self but its very nature. It abides in your Heart, pulling you inward into itself. The only task you must do is turn your attention inward and search the source of ‘I’. This is the only personal effort we have to put in. That is why [one can say that] where there is no grace, there is no desire at all for the quest for the Self.

Question: Is there no need for a Guru then?
Bhagavan: When it is necessary the Self itself will take the form of an external Guru and initiate you into the process. He will push you in and hand you over to the inner Guru who is already there. Finally, the Atman, which abides in the Heart, embraces you there.

Question: Now, may I know sir, what is the distinguishing feature of this method?
Bhagavan: The sense of ‘I’ is always present in us. So, it is relatively easy to find the Self through this ‘I’, which is an emanation of the Self. Further, if, before the ‘I’ ramifies into many forms, we put our attention via this method on the parent-form of the ‘I’, this makes for the direct dissolution of the ‘I’ in its source.
Otherwise, if you begin the enquiry when the ‘I’ has already taken many forms, you will be swept away by its illusive power and never reach its source.
Question: The Self is nameless and formless. How then can we find it by the questioning of this ‘I’ that has a name and a form?
Bhagavan: The false ‘I’ or ego stands between the soul and the body, and connects them. Now, soul is conscious while the body is inert. The false ‘I’ binds them together. So, it is also called the knot between matter and spirit [chit-jada-granthi].
From this we see that it has its feet in the Self and its head in the body. Therefore, by enquiring into the origin of the ego, we can easily proceed and reach the formless Self.
— from David Godman's blog
Tags: soul tl;ra
Reposted byshmnsoberzEveR

January 27 2013

100 Greatest Psychedelic Albums

Criteria: With instrumental originality, sound exploration, studio effects and extended improvisation as the central elements of psychedelic music, these albums were chosen as the best examples that helped define the genre. Impact & lasting influence were primary factors with lyrical content considered to a lesser degree. Those artists known specifically as vocal groups were excluded. Editor's note: As with all lists, this is a subjective list & makes no claim of an official nature. 
  
  1. Electric Music For The Mind & Body - Country Joe & The Fish
  2. Piper at The Gates of Dawn - Pink Floyd
  3. Strange Days - The Doors
  4. Anthem Of The Sun - Grateful Dead
  5. United States of America - United States of America
  6. Electric Ladyland - Jimi Hendrix Experience
  7. After Bathing At Baxter's - Jefferson Airplane
  8. Velvet Underground & Nico - Velvet Underground
  9. Surrealistic Pillow - Jefferson Airplane
10. Easter Everywhere - 13th Floor Elevators
11. H.P. Lovecraft - H.P. Lovecraft
12. The American Metaphysical Circus - Joseph Byrd & The Field Hippies
13. Beacon From Mars - Kaleidoscope
14. Spirit - Spirit
15. Fifth Dimension - The Byrds
16. DeCapo - Love
17. Balaklava - Pearls Before Swine
18. Clear Light - Clear Light
19. I Feel Like I'm Fixin' To Die - Country Joe and The Fish
20. Aoxomoxoa - Grateful Dead
21. Volume 2 - West Coast Pop Art Experimental Band
22. Angel's Egg - Gong
23. Tomorrow - Tomorrow
24. Are You Experienced - Jimi Hendrix Experience
25. Behold and See - Ultimate Spinach
26. S F Sorrow - The Pretty Things
27. Quicksilver Messenger Service - Quicksilver Messenger Service
28. Forever Changes - Love
29. 12 Dreams of Dr Sardonicus -Spirit
30. Parable of Arable Land - The Red Crayola
31. The Hangman's Beautiful Daughter - The Incredible String Band
32. In Search of The Lost Chord - The Moody Blues
33. Dear Mr Fantasy - Traffic
34. Roger The Engineer - Yardbirds
35. Begin - The Millenium
36. The Amazing Charlatans - The Charlatans
37. L - Steve Hillage
38. A Child's Guide To Good & Evil - West Coast Pop Art Experimental Band
39. Present Tense - Sagittarius
40. H.P. Lovecraft II - H.P. Lovecraft
41. Captain Beyond - Captain Beyond
42. Flash - Moving Sidewalks
43. Earth Opera - Earth Opera
44. A Saucerful Of Secrets - Pink Floyd
45. Music In A Doll's House - Family
46. Crown Of Creation - Jefferson Airplane
47. Camenbert Electrique - Gong
48. Atom Heart Mother - Pink Floyd
49. Hurdy Gurdy Man - Donavan
50. Side Trips - Kaleidoscope
51. Inner Mystique - The Chocolate Watch Band
52. The Twain Shall Meet - Eric Burdon & The Animals
53. The 5000 Spirits/Layers of The Onion - The Incredible String Band
54. Barrett - Syd Barrett
55. Volume One - The Soft Machine
56. Freak Out - Mothers of Invention
57. Younger Than Yesterday - The Byrds
58. Steppenwolf the Second - Steppenwolf
59. It's A Beautiful Day - It's a Beautiful Day
60. Sunshine Superman - Donavan
61. Monster Movie - Can
62. Caravan - Caravan
63. The Madcap Laughs - Syd Barrett
64. The Cycle Is Complete - Bruce Palmer
65. Jet Propelled Photograph - The Soft Machine
66. Hawkwind - Hawkwind
67. Fever Tree - Fever Tree
68. Space Ritual - Hawkwind
69. Use of Ashes - Pearls Before Swine
70. Space Hymn - Lothar & The Hand People
71. A Web of Sound - The Seeds
72. Their Satanic Majesties Request - Rolling Stones
73. The Great Conspiracy - Peanut Butter Conspiracy
74. Psychedelic Lollipop - Blues Magoos
75. Ogden's Nut Gone Flake - Small Faces
76. Transmissions From The Satellite Heart - The Flaming Lips
77. Wow - Moby Grape
78. Oar - Alexander 'Skip' Spence
79. These Things Too - Pearls Before Swine
80. Before The Dream Faded - The Misunderstood
81. Gandalf - Gandalf
82. Underground - The Electric Prunes
83. Crazy World Of Arthur Brown - Arthur Brown
84. Magical Mystery Tour - The Beatles
85. Contact - Silver Apples
86. Cauldron - Fifty Foot Hose
87. Everybody's Here - Lost & Found
88. Long Years in Space - Neighb'hood Childr'n
89. Strictly Personal - Captain Beefheart
90. Elmer Gantry's Velvet Opera - Elmer Gantry's Velvet Opera
91. Outsideinside - Blue Cheer
92. The Yellow Balloon - The Yellow Balloon
93. Truth - D.R. Hooker 
94. Renaissance - Vanilla Fudge
95. Journey To The Center Of The Mind - The Amboy Dukes
96. SRC - SRC
97. I Am The Cosmos - Chris Bell
98. Another Time/Another Place - Fever Tree
99. Mad River - Mad River
100. We Are Ever So Clean - The Blossom Toes

10 Best New Psychedelic Albums:

  1. Voyage 34 The Complete Trip - Porcupine Tree
  2. Psonic Psunspot - The Dukes of Stratosphere
  3. The Sky Moves Sideways - Porcupine Tree
  4. The Nightmare of J.B. Stanislas - Nick Garre
  5. Cottonwood hill - Brainticket 
  6. Night at Cubist Castle - Olivia Tremor Control
  7. Apache/Inca - Maitreya Kali
  8. Mystic Siva - Mystic Siva
  9. Circulatory System - Circulatory System
10. In The Aeroplane Over The Sea - Neutral Milk Hotel
11. Illinoise - Sufjan Stevens
http://digitaldreamdoor.com/pages/best_albumspsych.html
Reposted byrrrumorakuroabsolembloodymilkniedobrzemrsemmahipiswmartensacharomatyczniebercikCzarnyjasmemesjaszhoseannashineinkurolpneumokokmidajmarylajaerk

January 24 2013


Jedną z pierwszych rzeczy jakie musisz zaakceptować kiedy dołączasz do klubu dorosłych jest fakt że ludzie judeo-chrześcijańskiego świata akceptują tylko jedną ze wszystkich substancji zdolnych do wywołania szybkiej psychicznej zmiany w ludzkim organizmie, i jest to alkohol. 

Ten płyn jest święty w ceremoniach obu odłamów ich tradycji religijnej. Wszystkie inne substancje zatem stanowią tabu. Ale skoro i tak rezygnujesz ze swojej kultury, nie będzie ci robiło różnicy zrezygnowanie z tradycyjnych sposobów na relaks jakie ta kultura ci oferowała, entuzjastycznie zaakceptujesz alkohol w pakiecie z demokratyczną ( czy też komunistyczną ) ideologią i wszelakimi gadżetami jakie one mają. Im szybciej nauczysz się ich używać, tym prędzej możesz spodziewać się dobrotliwego pogłaskania po główce, przyznania szczególnych przywilejów i usłyszysz że dorastasz – wypełniasz swoje przeznaczenie, tak to chyba nazywają. Te wiadomości , zapewne, wydadzą ci się szczególnie ekscytujące.

***

Tak też ostatnie twierdze oporu użytkowników innych substancji niż alkohol zostają powalone, wszystko jest już w pełnej gotowości na wspaniałą alkoholową przyszłość. W Afryce dagga, ganja, bangui, kif, dawamesk, sammit, madżun, haszysz, wszystkie są już w drodze do zniszczenia w ogniskach postępu. Po prostu nie pasują do bycia Europejczykiem. Młodzi fanatycy z czterech stron kontynentu mają tego wściekłą świadomość. Wiedzą też zresztą że populacja zadowolonych palaczy czy zjadaczy konopii nie daje specjalnego pola do popisu ambitnym demagogom. 

Masa przyjemnie podgrzana alkoholem zachowuje się w klasyczny i przewidywalny sposób, ale grupy palaczy nie da się nawet zebrać do kupy – każdy z osobna jest zadowolony, jest mu dobrze ze samym sobą i chce w tym zadowoleniu pozostać. 
(Inną kwestią ważną dla tych co dopchali się do władzy jest też to iż można dochód z produkcji alkoholu łatwo kontrolować i siedzieć wygodnie zliczając zyski. Inne substancje nie dają się tak łatwo wykorzystać rządowym gangsterom )

***

Konopie, jedyny poważny konkurent alkoholu na światowej arenie zmieniaczy świadomości, którego użytkownicy liczeni są w milionach, zawsze opisywane są w alkoholowych kulturach jako “społeczne zagrożenie”. I dorośli mają dokładnie to na myśli.

Nie dowodzą, że są one szkodliwe dla zdrowia czy dobrobytu jednostki, skoro dla nich  i tak jednostka wyrwana ze społecznego kontekstu to nieregularność jaką trzeba naprawić. Nie, chodzi im o to że użytkownik konopi z dużym prawdopodobieństwem ujrzy prawdę tam gdzie ona istnieje, a nie zobaczy jej tam gdzie jej nie ma. Oczywiste jest to że niewiele rzeczy może być bardziej niebezpiecznych dla tych którzy zainteresowani są przedłużaniem status quo zorganizowanego społeczeństwa. Jeżeli ludzie odmawiają społecznych gierek, do czego w zasadzie się przydadzą? Jak można ich kusić albo im grozić, poza ewentualnym i nie do końca skutecznym użyciem brutalnej siły? Nie, nie ma innej drogi, trzeba dalej móc grać społeczeństwem i po cichu nim kierować, alkohol jest jedyną bezpieczną substancją na jaką ludziom można pozwolić, inne muszą zniknąć.

for English go to:

Reposted byRacuchkrolikKabriolettaOutside-the-box

January 13 2013

dhamal

“I know nothing except
love, intoxication and ecstasy”

“Although the world calls me a beggar because I dance,
I have a secret in my heart that impels me to dance.”

 

from a ghazal by Lal Shahbaz Qalandar

 

***

 

“Nie znam niczego poza miłością, upojeniem i ekstazą”

“Chociaż świat nazywa mnie żebrakiem ponieważ tańczę,
Mam w swym sercu sekret który zmusza mnie do tańca”

 

z ghazala autorstwa Czerwonego Sokoła

 

 

 

 
Lal Shahbaz was a mysterious saint. He came here long way, from the areas near Tabriz in Azerbaijan, but many local Hindus from Sindh who arrive at the festival in Sehwan to pay homage to Lal venerate him as Raja Bhartrhari, a Shivaite ascetic of the fifth century. In the world of myth linear time has little meaning, and meaning is what is most important, hidden under radical and sometimes controversial form.

Lal means red, the colour that symbolizes ecstasy and in his title “falcon” we recognize one of common shamanic symbols of flight, flight of the soul into higher realms. In the ecstatic journey Lal, and his followers seem to have discovered a secret of ultimate importance and a source of joy that boils without restraint, that needs extreme form that serves both as a vehicle and proof. Lal in his poetry called himself a friend of al- Hallaj, a Sufi martyr that was tortured and crucified for refusing to denounce the message, that according to wiser or more conservative mystics, should remain hidden from people not prepared for it. This is the same message that Jesus was killed for, ( one can even find Christians in the shrine of Lal in Sehwan, in trance spreading their arms like Jesus on the cross ), this is the same message that cathars were so attached to that they prefered to die singing with joy in fire burned by catholic persecutors, than to deny it.

The form of expression for qalandars, followers of the Falcon, is a trance called dhamal. There is a lot to say about it, but as all mystical experiences, not only of Sufi tradition, it transcends words, what is the core experience is not only unspoken of, out of fear of persecution, but perhaps unspeakable. This is why they dance. They dance in abandonment of their own ego, leaving self, this bondage of historical moment,  unifying with the saints that lived long ago, but in another sense are always present, and ultimately, unifying with divine. As travelers on the spiritual path to God seeking ‘unio mystica’, trance is for them crossing a threshold between this world and the next, and thus a ritual of transcendence.

Some of qalandars actually mime the behaviour of al-Hallaj, who danced in abandonment in his chains when he was led to the gallows, a testimony to the joy that can not be extinguished by jealous fools. What they may perceive as delusion of grandeur, in the claim of Hallaj “I am God”, is, what Terence McKenna calls “when you’re a hell of a lot happier than other people think you should be“.

 

***

 

Lal Shahbaz był tajemniczą postacią. W trzynastym wieku przywędrował tutaj, na teren dzisiejszego Pakistanu, z Marwand niedaleko Tabrizu w Azerbejdżanie, ale wielu z tutejszych Hindusów z Sindh, którzy przybywają podczas festiwalu do Sehwan aby złożyć hołd świętemu, czczą go jako Radżę Bhartrhari, sziwaickiego ascetę z piątego wieku. W świecie mitu liniowy czas ma małe znaczenie, a znaczenie jest tym co najważniejsze, ukryte pod dekoracją radykalnej i czasem kontrowersyjnej dla ortodoksów formy.

Lal oznacza czerwony, kolor symbolizujący ekstazę, a jego tytuł Shahbaz, Sokół, to jedno z typowych szamańskich zwierząt-symboli lotu, lotu duszy, wyjścia z klatki ku czemuś większemu. W swej ekstatycznej podróży Lal i jego uczniowie odkryli, jak się wydaje, sekret najwyższej wagi, źródło radości która wrze bez ograniczeń, która potrzebuje ekstremalnej formy, zarówno jako narzędzia jak i dowodu, nie tyle w sensie argumentu co świadectwa na zewnątrz tego, co dzieje się wewnątrz. Lal w swojej poezji nazywa się przyjacielem al-Hallaja, sufickiego męczennika którego torturowano i ostatecznie ukrzyżowano, za odmowę wycofania się z głoszonej prawdy, jaka zdaniem mądrzejszych czy też bardziej konserwatywnych mistyków powinna zostać ukryta przed ludźmi którzy nie są gotowi na jej przyjęcie. To jest ta sama prawda za którą zamęczono Jezusa ( co ciekawe, w transowych ceremoniach w Sehwan można spotkać nawet chrześcijan, rozkładających swe ramiona na wzór Chrystusa na krzyżu ), ta sama prawda do której katarzy byli tak przywiązani że woleli umierać w płomienich radośnie śpiewając, niż ugiąć się przed swymi katolickimi prześladowcami.

Formą ekspresji kalandarów, naśladowców Sokoła jest trans zwany dhamal. Wiele możnaby o nim mówić, ale jak wszystkie mistyczne doświadczenia, nie tylko w sufickiej tradycji, wykracza poza słowa, to co jest jego rdzeniem, to coś o czym nie tyle nie mówi się , na przykład z obawy przed konsekwencjami, ale o czym być może po prostu nie da się opowiedzieć. Dlatego derwisze tańczą. Tańczą porzucając swe ego, wyzwalając się z niewoli tego konkretnego momentu w historii, jednocząc ze świętymi którzy żyli dawno temu, ale w innym sensie są stale obecni, a ostatecznie, jednocząc z rzeczywistością jaką nazywają Bogiem, żegnając z resztkami dualizmu. Podróżnicy mistycznej ścieżki, w transie przekraczają próg między światami.

Niektórzy z kalandarów w swym uniesieniu dosłownie kopiuja zachowanie i ruchy al-Hallaja, tańczącego w łańcuchach w boskim zapomnieniu , kiedy prowadzono go na miejsce kaźni, świadectwo radości której nie zdołają zgasić żadni zazdrośni głupcy. To co mogą postrzegać oni jako manię wielkości, w okrzyku al-Hallaja “ja jestem Bogiem”, można zrozumieć jako sytuację którą Terence McKenna określa “kiedy jesteś diabelsko bardziej szczęśliwy niż inni ludzie chcieliby abyś był”.

 

 

 

 

 

The body is active and the medium to experience ecstatic rapture, to delve into the divine light and to be touched by God. This sacred experience is in fact embodied, that is to say there is no duality between mind and body. These words from Rune Selsing study of dhamal* mean that the situation I am here documenting is spiritual state achieved without intermediation of intellect, and where traditional ritual presents just a general framework for the actual meaningful experience, just as the rhytm of large drums is foundation for the offbeat and improvisation of other drummers, as although all dancers face in the beginning towards the grave of Red Falcon, later it dissolves into extremely individual enterprise, a whole array of styles, body moves, as far from ritualized postures of Muslim prayer as rave dance is from middle class dances of 19th century Europe. To add interesting fact, some of the dancers in Sehwan belong to Shidi community, descendants of African slaves and soldiers, who in their bodily memory carry instead of Shia or Shivaic traditions, the possession cults of the homeland.

One common feature that unites dancers is their bare feet, apart from that there is whirling, moshing, shaking, jumping, long hair in the air, heavy bells clinging from legs, ankles and arms, iron chains, blowing horns, shouts, even tearing clothes in some extreme cases. There are nag fakirs, with wooden snakes draped around their bodies, there are some with foam in their mouths, there are red eyed and some who need to be restrained in their convulsions. All souls have their own way of sinking into ishq, the ocean of divine love.

 

***

 

Ciało jest tutaj jak najbardziej aktywne, to środek do osiągnięcia ekstatycznego stanu, wehikuł którym zanurzamy się w boskim świetle i który dotykany jest przez Boga. To święte doświadczenie jest ucieleśnione, nie ma dualizmu między umysłem i ciałem. Te słowa z eseju o dhamal* autorstwa Rune Selsinga  oznaczają, że sytuacja, jaką dokumentuję to duchowy stan osiągany bez pośrednictwa intelektu, i taka, gdzie tradycyjny rytuał zapewnia zaledwie ogólną oprawę właściwego przeżycia, tak jak rytm wielkich bębnów na dziedzińcu w Sehwan jest fundamentem dla improwizacji innych bębniarzy, tak wszyscy tancerze zaczynają skierowani w stronę grobu Czerwonego Sokoła, aby szybko rozpaść się w konstelację niezależnych w swym ruchu ciał,  całą kolekcję stylów i ruchów, tak daleko od rytualnych pozycji muzułmańskiego ciała w modlitwie jak subkultura rave od salonowych tańców klasy średniej wieków minionych. Ciekawostka : niektórzy z tańczących w Sehwan należą do czarnej społeczności Shidi, potomków afrykańskich niewolników i żołnierzy, którzy w swej cielesnej pamięci noszą raczej kulty opętania stron rodzinnych niż tradycje szyickich świętych.

Najważniejsze co w formie jednoczy wszystkich w świętym transie to bose stopy, poza tym jest i wirowanie i pogo, zamiatanie podłogi bujnymi czuprynami, dgrawki, podskoki, wskazywanie palcem w górę, ciężkie dzwonki dyndające z nóg, ramion i kostek, brzęk żelaznych łańcuchów, dęcie w rogi, okrzyki, w ekstremalnych wypadkach nawet darcie szat. Są nag fakirzy, z drewnianymi wężami zaplecionymi wokół ich ciał, obraz pierwotnego szamana, są tacy co toczą pianę z ust i tacy o czerwonych oczach, są tacy których trzeba krępować w ich konwulsjach. Wszystkie dusze maja swój sposób tonięcia w ishq, oceanie boskiej miłości.

 

 

 

 

 

I am often asked about what Sufism actually is. Again, without hiding behind the defense of Unspeakable, one may produce quite useful definition of ‘religion of
love’ where the mystic in ecstasy seeks true love of God which requires breaking up and dissolving his or her own ego. What this means in practice varies according to the path, tariqa, that Sufis follow, and countless techniques and practices related to each path, be it meditation, fasting, service, breath control etc.

What is interesting about gatherings of fakirs, malangs, qalandars is that many of them still belong to old tradition that seems to have been much wider before, of holy fools, or madmen. There is a term,beshara ( bī-shar ), without the law, and another, jalālī, the crazy ones, or permanently possesed with ecstasy. What this means is that there is a stronger emphasis on individual experience, on direct communication with saints who are dead or directly with divine ( which are not exclusive ) , rather then guidance of spiritual leader and tradition. The ecstatic rapture of qalandars is sometimes described as a plunge into the ocean of love, or sudden realization of being a drop in that ocean. Term used to describe this state is mastī, mystic ardour of love to God, ‘where analytical thinking is switched off ’. Mastī is not only a state of spiritual excellence, but also of rapture, joy and intoxication, a consciousness of  ‘being outside oneself’, it happens here and now, in the rhythm of the drums, in intoxication of the bhang, by the grace “from outside”, but in fact outside and inside melt. It is opening – making space – allowing. Thus, it links with the idea that to experience divine within we do not really have to do anything, but let go.

This extreme experientialism, which sounds for sure attractive to those familiar with psychoactive or etheogenic plants, allows to skip long preparatory path and spiritual exercises, but begs the question about discipline that is perhaps needed to integrate the experience with every day life. What is peculiar about these extreme dervishes is that this question is to an extent meaningless, as ecstasy is their every day life, they are in a way in this world, but also out of this world.  Their social context allows for it, they are revered by many of their folk, and their madness is holy madness, whether transmission of baraka they are able to perform justifies their shamanic function of mystical journeyer, or a spiritual road sign, it is not for an outsider to judge.

We are dealing here with very interesting area of communication of mystical experience, but let’s not forget, contrary to fossilized ritualized religions of the mainstream, here experience, and not only symbols, is available to everyone. Most of the dancers are ordinary pilgrims, who come to cleanse their sins, repent, pay respect to the saint, smoke hashish, connect to the flow of baraka, ( sacred energy especially active in festival time ), to dance in hope for fertility, chasing out the demons and ghosts etc. Before rationalist shrugging off these concepts, please remember we are not talking about dogma here, but extreme pragmatism – it works for the people coming, so if you do not know why, this is not their problem but yours.

 

 

***

 

Jestem często pytany czym właściwie jest sufizm. Żeby nie ukrywać się za zasłoną Niewypowiedzialnego, możnaby skleić taką oto uzyteczną definicję “religii miłości”, gdzie mistyk w swojej ekstazie szuka prawdziwej boskiej miłości, co wymaga od niego skruszenia i rozpuszczenia własnego ego. Co to oznacza w praktyce bardzo różni się w zależności od ścieżek ( zwanych tariqa ) , jakimi różni sufi kroczą, i niezliczonych technik i praktyk z nimi związanych, takich jak medytacja, post, służba, kontrola oddechu itd.

Tym co wyróżnia zgromadzenia fakirów, malangów, kalandarów, to fakt iż wielu z nich wciaż przypisać można do starej tradycji, jaka była dużo bardziej niż dziś rozpowszechniona na świecie, tradycji świętych głupców czy szaleńców. Jest pewne arabskie określenie , beshara ( bī-shar ) , bez prawa, i inne, jalālī , szaleni, czy też na stałe zanurzeni w ekstazie. Oznacza to że większe dla nich znaczenie ma indywidualne przeżycie, bezpośrednia komunikacja ze świętymi którzy fizycznie nie żyją czy bezpośrednio z boską rzeczywistością ( co wzajemnie się nie wyklucza ), niż prowadzenie przez duchowego przewodnika czy tradycję. Ekstatyczne uniesienie kalandarów czasem opisuje się jako nurkowanie w oceanie miłości, albo też nagłe uświadomienie faktu bycia kroplą w tym oceanie. Termin jaki określa ten stan to mastī, mistyczna żarliwość w miłości do Boga, “kiedy analityczne myślenie jest wyłączane”. Mastī to nie tylko stan duchowej doskonałości, ale przede wszystkim lot, radość, oszołomienie, świadomość bycia poza sobą, częścią czegoś większego, która jest tu i teraz, w tym ciele, w rytmie bębnów,  spoconym ciele upojonym konopnym bhangiem, w łasce płynącej teoretycznie z zewnątrz, ale w praktyce zewnątrz i wewnątrz nierozerwalnie zlewają się. To otwieranie się, robienie miejsca, przyzwalanie. Łączy się zatem z ideą, że aby doświadczyć boskości w sobie nie musimy tak naprawdę nic robić, wystaczy odpuścić i rozpiąć się.

Ta ekstremalna apoteoza doświadczenia, która z pewnością brzmi atrakcyjnie dla eksploratorów świata enteogenicznych roślin, pozwala na przeskoczenie żmudnych etapów duchowych przygotowań i ćwiczeń, zgodnie z twierdzeniem “nieważne jaki klucz użyłeś, ważne że otworzyłeś drzwi”, ale wymaga też zmierzenia się z pytaniem o dyscyplinę być może niezbędną dla zintegrowania doświadczenia z codziennym życiem. Co zrobić ze znalezionym skarbem? Szczególna sytuacja radykalnych derwiszy polega na tym że to pytanie jest dla nich bezsensowne, ekstaza jest ich codziennością, są w pewnym sensie w tym świecie ale nie z tego świata. Ich społeczny kontekst na to pozwala, są czczeni i szanowani przez znaczną część “zwyczajnych” towarzyszy ziemskiej podróży, ich szaleństwo to święte szaleństwo, a czy przekaz baraki jaki rzekomo są w stanie wykonać usprawiedliwia ich szamańską rolę mistycznego podróżnika czy też duchowego drogowskazu, nie nam z zewnątrz oceniać.

Poruszamy się tu po bardzo interesującym terenie komunikacji mistycznego doświadczenia, ale nie zapominajmy, w przeciwieństwie do skostniałych, zrytualizowanych religii głownego nurtu, tutaj doświadczenie, a nie jego symbole, jest dostępne wszystkim zainteresowanym. Wiekszość z tańczących to zwykli pielgrzymi, którzy przybywają aby oczyścić się z brzemienia grzechów, oddać hołd świętemu, palić haszysz, podłączyć do przepływu baraka ( świętej energii szczególnie mocnej w czasie festiwalu ), aby tańczyć w intencji płodności, aby wypędzić demony i duchy, i tak dalej, ile ludzi tyle powodów. Zanim racjonalizm każe wam pobłażliwie wzruszyć ramionami, pamiętajcie, nie mowa tu o dogmacie ale ekstremalnym pragmatyzmie – to działa dla wielu uczestników, więc jeżeli nie wiecie dlaczego, to wasz problem, a nie ich.

 

 

 

 

[ Pakistan, July 2012 / Pakistan, lipiec 2012 ]

 

*You can find more about dhamal in rare piece by Rune Selsing, Dhamāl and the Performing Body: Trance Dance
in the Devotional Sufi Practice of Pakistan in Journal of Sufi Studies 1 (2012) 77–113

***

http://blog.swiatoslaw.com/?p=3241

February 29 2012

Maria Robinson powiedziała kiedyś „Nikt nie może cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale każdy może zacząć od dzisiaj i dopisać nowe zakończenie”. Nic bliższego prawdy.

Jednak zanim będziemy mogli zacząć się zmieniać, należy przestać robić rzeczy, które ciągną nas do tyłu.
Oto kilka pomysłów, co można zrobić na początek:

  1. Przestać spędzać czas z niewłaściwymi ludźmi. Życie jest za krótkie, aby spędzać czas z ludźmi, którzy wysysają z nas szczęście. Jeżeli ktoś chce, żebyśmy byli częścią jego życia, zrobi dla nas miejsce. Nie musimy o nie walczyć.
    Nigdy przenigdy nie narzucaj się komuś, kto notorycznie lekceważy Twoją wartość. I pamiętaj, że prawdziwym przyjacielem nie jest ten, kto jest u naszego boku, gdy jest nam dobrze, lecz ten, kto nas nie opuszcza, gdy jesteśmy rozbici.
  2. Przestać uciekać od swoich problemów. Należy stawiać im czoła. Nie będzie to łatwe. Nie ma na świecie takiej osoby, która byłaby zdolna do łatwego przyjmowania każdego zadawanego jej ciosu.
    Nie potrafimy ciągle rozwiązywać problemów. Potrafimy być rozbici, smutni, obrażeni, uparci. Potrafimy potykać się i upadać. I na tym polega życie – na stawianiu czoła problemom i, rozumie się, ich rozwiązywaniu od czasu do czasu, na nauce i adaptacji. To właśnie kształtuje osobę, którą się stajemy.
  3. Przestać siebie oszukiwać. Można oszukiwać innych, jednak nie siebie. Nasze życie usprawnia się dopiero wtedy, gdy dokonujemy zmian, dlatego główna rzecz, którą należy zrobić, to być szczerymi wobec siebie samych. Przeczytaj →The Road Less Traveled
  4. Przestać lekceważyć swoje potrzeby. Najbardziej bolesną rzeczą jest zatracić się, kochając drugą osobę zbyt mocno i zapominając, że też jest się wyjątkowym. Można pomagać innym, ale należy pomagać również sobie. Jeżeli szukasz momentu, by podążyć za swoją pasją i zrobić coś ważnego dla siebie, to ten moment jest teraz.
  5. Przestać próbować być kimś, kim się nie jest. Jednym z największych wyzwań w życiu jest bycie sobą w świecie, który próbuje upodobnić nas do reszty. Zawsze będzie ktoś milszy, bystrzejszy, młodszy, jednak Ci ludzie nigdy nie będą nami.
    Nie zmieniaj się po to, by ludzie Cię polubili. Bądź sobą i właściwi ludzie polubią Cię takiego, jaki jesteś.
  6. Przestać trwać w przeszłości. Nie można otworzyć nowego rozdziału w życiu, czytając po raz kolejny ostatni.
  7. Przestać obawiać się błędów. Robienie czegoś źle jest co najmniej 10 razy bardziej produktywne niż nicnierobienie.
    Każdy sukces poprzedza łańcuszek porażek i każda porażka prowadzi do sukcesu. Zawsze bardziej żałujemy rzeczy, których NIE zrobiliśmy, niż tych, które zrobiliśmy.
  8. Przestać krytykować siebie za błędy popełnione w przeszłości. Mogliśmy pokochać niewłaściwą osobę i płakać nad niewłaściwymi rzeczami, jednak niezależnie od tego, jak wszystko się potoczy, jedno jest pewne: porażki pomagają nam znaleźć osoby i rzeczy, które są właściwe dla nas.
    Wszyscy popełniamy błędy, walczymy, a nawet żałujemy o czymś minionym. Jednak nie jesteśmy tożsami z błędami czy walką, lecz z tym, co robimy TERAZ i jutro.
    Każda rzecz, która kiedykolwiek zdarzyła się w naszym życiu, przygotowuje nas do czegoś, co ma dopiero nadejść.
  9. Przestać próbować kupić szczęście. Wiele z pożądanych przez nas rzeczy sporo kosztuje. Jednak prawda jest taka, że w zupełności wystarczy nam rzeczy, które są zupełnie za darmo: miłość, śmiech i rozwijanie swoich pasji.
  10. Przestać potrzebować innych do szczęścia. Jeżeli nie znajdujesz szczęścia z kimś, kto siedzi w Tobie, nie będziesz w dłuższej perspektywie szczęśliwy również z inną osobą. Musisz mieć stabilność najpierw w swoim życiu, zanim zaczniesz dzielić je z kimś innym. Przeczytaj →Stumbling on Happiness
  11. Przestać się lenić. Nie myśl za długo, ponieważ ryzykujesz pojawienie się problemu, którego nie było przedtem. Oceniaj sytuacje i podejmuj działania.
    Nie można zmienić czegoś, z czym boisz się zmierzyć. Postęp wymaga podejmowania ryzyka. Kropka. Nie można przejść o jeden stopień dalej, ciągle stojąc na poprzednim.
  12. Przestać myśleć, że się nie jest gotowym. Nikt nie jest w 100% gotowy na nadchodzącą okazję. Większość szans, które nadarzają się w życiu, wymagają wyjścia ze strefy komfortu, co oznacza, że nie będziemy czuli się na początku całkowicie komfortowo.
  13. Przestać nawiązywać relacje z niewłaściwymi ludźmi. Lepiej być samemu niż znaleźć się w złym towarzystwie. Nie ma pośpiechu.
    Jeżeli coś ma się wydarzyć, wydarzy się – w odpowiednim czasie i z odpowiednią osobą.
    Zakochuj się gdy jesteś gotów, nie zaś wtedy, gdy jesteś samotny.
  14. Przestać odrzucać nowe znajomości tylko dlatego, że stare się nie sprawdziły. Każdy ma w życiu cel do osiągnięcia. Niektóre będą nas doświadczały, niektóre nas wykorzystają, a jeszcze inne czegoś nas nauczą. Co najważniejsze, niektóre pozwolą nam odkryć najlepsze, co mamy w sobie.
  15. Przestać z kimkolwiek rywalizować. Przestań martwić się o to, że ktoś coś robi lepiej od nas. Skup się na poprawianiu własnych wyników.
    Sukces polega na ciągłej walce ze SOBĄ i tylko ze SOBĄ.
  16. Przestać zazdrościć innym. Zazdrość jest sztuką liczenia cudzych talentów zamiast własnych. Zadaj sobie pytanie: co mam takiego, czego pragną inni?
  17. Przestać narzekać i mieć żal do siebie. Życie nie bez powodu zsyła przeszkody – wyznaczają nam ścieżkę. Możemy nie widzieć bądź nie rozumieć chwili, w której to się dzieje i to może być trudne. Jednak spójrz na trudności, które Cię spotykały w przeszłości. Zobaczysz, jak często prowadziły Cię do lepszej osoby, miejsca, stanu umysłu czy sytuacji. Uśmiechnij się więc! Niech każdy wie, że dziś jesteś silniejszy niż wczoraj. A będziesz.
  18. Przestać żywić urazę. Nie trzymaj w sercu nienawiści. W ten sposób bardziej krzywdzisz siebie niż ludzi, których nienawidzisz.
    Przebaczenie nie polega na tym, że powiesz „To, co mi zrobiłeś, jest okej”, lecz raczej „Nie pozwolę na to, aby to, co mi zrobiłeś, przekreśliło moje szczęście”. Przebaczenie jest odpowiedzią… daruj, odnajdź spokój, wyzwól siebie! I pamiętaj, że przebaczenie nie dotyczy jedynie innych ludzi, lecz również Ciebie.
    Wybacz sobie, jeżeli musisz, rusz do przodu i próbuj następnym razem być lepszym.
  19. Przestać pozwalać innym na sprowadzanie siebie do ich poziomu. Nie zgadzaj się na obniżanie własnych standardów, aby zadowolić tych, co nie chcą podnieść własnych.
  20. Przestać tracić czas, próbując tłumaczyć się przed innymi. Twoi przyjaciele tego nie potrzebują. Z kolei wrogowie i tak Ci nie uwierzą. Po prostu rób to, co, Twoim zdaniem, jest słuszne.
  21. Przestać ciągle robić to samo, nie robiąc przerw. Jeżeli czujesz, że nie masz czasu, by zatrzymać się i zrobić głęboki wdech, właśnie w tej chwili masz to zrobić. Jeżeli dalej będziesz robić, to robić, będziesz otrzymywać to, co otrzymujesz.
    Czasem trzeba zdystansować się od siebie, aby rzucić świeże spojrzenie na sprawy.
  22. Przestać nie doceniać piękna małych rzeczy. Ciesz się z ulotnych chwil, ponieważ pewnego dnia możesz spojrzeć wstecz i odkryć, że były to wielkie chwile. Najlepszy odcinek Twojego życia będzie składał się z krótkich, bezimiennych chwil, które spędzisz, uśmiechając się z kimś, na kim Ci zależy.
  23. Przestać być perfekcjonistą. Prawdziwy świat nie docenia perfekcjonistów. Woli ludzi, którzy po prostu doprowadzają sprawy do końca. Przeczytaj →Getting Things Done
  24. Przestać iść po linii najmniejszego oporu. Życie nie jest łatwe, zwłaszcza gdy planujesz osiągnąć coś wartościowego.
    Nie idź na skróty. Rób coś wyjątkowego. Zapisz się na →newsletter Lifehackera
  25. Przestać zachowywać się tak, jakby wszystko było w porządku, podczas gdy wcale tak nie jest. Można na krótką chwilę się załamać. Nie zawsze musisz udawać, że jesteś silny i nie musisz ciągle udowadniać, że wszystko jest dobrze. Nie należy przejmować się także tym, co myślą inni.
    Płacz, jeżeli czujesz, że zaraz się poryczysz – dobrze jest czasem puścić łezkę. Im szybciej to zrobisz, tym szybciej będziesz w stanie ponownie się uśmiechnąć.
  26. Przestać oskarżać innych o własne problemy. To, ile ze swoich marzeń jesteś w stanie osiągnąć, zależy od tego, ile odpowiedzialności jesteś w stanie na siebie wziąć.
    Obwiniając innych za to, przez co przechodzisz, próbujesz uniknąć odpowiedzialności i dajesz innym władzę nad częścią swojego życia.
  27. Przestać próbować być wszystkim dla wszystkich. Jest to niemożliwe i spowoduje jedynie wypalenie. Co innego wywołany przez Ciebie uśmiech na twarzy drugiej osoby – ten POTRAFI odmienić świat. Być może nie cały, ale świat tej osoby. Skoncentruj się właśnie na tym.
  28. Przestać za bardzo się przejmować. Martwienie się o jutro nie sprawi, że będzie lżejsze, lecz pozbawi radości dzisiejszy dzień.
    Istnieje sposób na sprawdzenie, czy coś jest warte zachodu.
    Zadaj sobie pytanie: „Czy będzie to ważne za rok? Trzy lata? Za pięć lat?” Jeżeli nie, nie warto tym się przejmować.
  29. Przestać skupiać się na czymś, czego wolimy uniknąć. Skup się na tym, co chcielibyśmy, żeby się wydarzyło.
    Pozytywne myślenie warunkuje każdą wspaniałą historię ze szczęśliwy zakończeniem. Budząc się każdego poranka z myślą, że w ciągu dnia wydarzy się coś wspaniałego i będąc uważnym obserwatorem, często będziesz zauważać, że masz rację. Przeczytaj →9 skutecznych sposobów na odzyskanie pozytywnego nastroju
  30. Przestać być niewdzięcznym. Budź się każdego dnia, myśląc z wdzięcznością o swoim życiu, niezależnie od tego czy jest dobre, czy złe. Brian Tracy uważa wdzięczność za jeden z →7 kluczy do osiągnięcia Szczęścia

    Ktoś gdzieś desperacko walczy o swoje. Zamiast myśleć o tym, że czegoś Ci brakuje, pomyśl, co masz takiego, czego brakuje innym.

http://lifehacking.pl/2011/12/28/30-rzeczy-ktore-nalezy-przestac-sobie-robic/
Tags: klucze tl;ra
Reposted fromfascynacje fascynacje viadeletedd deletedd
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl